Czy faktycznie małe dzieci to mały kłopot?

mówi się, że malutkie dzieci to nieduży kłopot, ale większe… kolejna część znana. Jest w tym dużo słuszności, bo dorastające dziecko jest bardziej kłopotliwe w kontroli, a jednakowoż mocniejsze i bardziej pewne. Może coś postanowić i koniec. Jednocześnie, w latach dojrzewania dochodzi jeszcze czynnik buntu wyzwalający wzrost konfliktu między rodzicami a dzieckiem. niedojrzałe dziecko jednakowoż to w samej rzeczy przecież wielki problem. Porozmawiajmy o dwóch podstawowych problemach.

najpoważniejszą z nich są choroby. Małe dziecko musi przejść swoją gehennę z różnymi przypadłościami, i nawet w wielu sytuacjach jest to niezbędne, np. taką świnkę przechodzi się raz w życiu chociaż są ludzie, którzy mają ją więcej niźli jeden raz), tak więc lepiej niech to nastąpi dość wcześnie niż bardzo późno, bo młody organizm lepiej się broni przed tą schorzeniem. zgadza się, lecz jeżeli idzie o taką chorobę jak zapalenie płuc czy znaną gorączkę to poza bezsennymi nocami dokłada się niepokój, gdyż w takim wieku tego typu przypadłość może skończyć się dość źle. Często mają miejsce wizyty w szpitalu, na pogotowiu, i to w środku nocy. niekiedy tylko wymagana jest wizyta domowa, ale oczywiście nie w każdej sytuacji. Ogólnie, malutkie dziecko to regularne pediatra kraków wizyty domowe. Dla niektórych dzieci pediatra to prawie jak rodzina, bo tak często się z nim widzi.

Nieświadomość. objawia się ona u dziecka tzw. nieśmiertelnością – nasz mały myśli, iż nic mu nie grozi, więc próbuje wszystkiego, co niedozwolone. Jemu sprawia to szczęście, a rodziców doprowadza do problemów z sercem. wskakiwanie na stół, uciekanie na ulicę, chwytwanie po szklankę z gorącą herbatą – to jedynie kilka ewentualnych zagrożeń.

bawiące sie dzieci

Autor: Brisbane City Council
Źródło: http://www.flickr.com

Inna sprawa, że w domu możemy łatwiej wszystko poogarniać izaplanować. Wiadomo, że mieszkanie (w zależności od metrażu) totakże wylęgarnia niebezpieczeństw, ale nie takie jak miejska dżungla. żyjąc w dużym ośrodku miejskim typu Warszawa czy Kraków każdego dnia powinniśmy się obawiać, ze chwila rozproszenia, a coś się może niedobrego zdarzyć. Myślimy, fajnie mają ci na wiosce, tam spokój i deficyt pułapek. I zaraz zawozimy dzieciaka na wioskę, do starszyzny. Pamiętajmy jednak, iż niebezpieczeństwa czają się w każdym miejscu – zobacz.

gdy dzieciak staje się dorosły stale choruje, ale już mniej, łatwiej też sobie z powszechnymi przypadłościami poradzić.

Ta solidna oferta (http://www.pischool.pl/podstrona/12/), którą przygotowaliśmy dla miłośników opisywanej problematyki, zawiera pokrewne dane na to ciekawe zagadnienie – zobacz tutaj.

Nieświadomość przeistacza się w pokaźniejszą uważność i ugruntowaniem swojego jestestwa w świecie. A później dorastanie, dojrzewanie i…tak, tak, kolejne duże zmartwienia.